środa, 7 sierpnia 2013

Who I am 6




Weszłam odrazu z gotową odpowiedzią.
- Tak to prawda. Coś jeszcze chcecie wiedzieć, czy może wolicie mi same o mnie poopowiadać, bo zauważyłam, że sporo o mnie wiecie. To może jeszcze wam o mnie coś powiem. Nie lubie sprzedawczyków i plotkar.-mój oddech lekko przyśpieszył.
Spojrzały spłoszone na siebie. Położyłam się na wolnym łóżku. W sumie nie było takie złe, mogło być gorzej. Włożyłam słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki. Wsłuchując się w twórczość Black Sabbath, zamknęłam oczy, próbując przypomnieć sobie coś. Jakieś sytuacje, osoby, albo inne szczegóły. Niestety, kompletnie nic. Wydawało mi się jakbym urodziła się mając 16 lat. Po chwili poczułam lodowatą rękę na nodze.Wzdrygnęłam się od razu otwierając oczy i zdjęłam słuchawki.
-Chciałyśmy powiedzieć sory za tamto przed chwilą.- na pierwszym planie moim oczom ukazała się blond, lekko piegowata dziewczyna, której włosy sięgały za żebra. Przedziałek jej włosów był idealnie na środku, a przerośnięta grzywka,  która kiedyś musiała widnieć w wiekszości po lewej stronie jej leciutko piegowatej i delikatnej twarzyczki, teraz była podzielona na dwie równe części które rozchodziły się w przeciwne strony.  Postarzala ją.
-Spoko..- spojrzałam w duże okno po którym spływały krople deszczu ścigając się ze sobą. Nawet nie zwróciłam uwagi na to kiedy się rozpadało.
Blondynka wyciągnęła do mnie dłoń uśmiechając sie szeroko.
-Ja jestem Ada, a to jest Patrycja.
-Gabryśka.. przynajmniej tak słyszałam..- uśmiechnęłam się lekko- ale spoko jak nie chcecie sie ze mna zadawać, to płakać nie będę i tak niedługo stąd wyjade.-wróciłam wzrokiem do podziwianych przed chwilą widoków. W deszczu wszystko wyglądało brzydko. NIe, nie... tu po prostu było brzydko. a przez deszcz było tylko jeszcze gorzej. Pare drzew, trawa i dużo kałuż w których odbijało się całkowicie szare niebo. Wszędzie szaro, jak mój nastrój-pomyślałam. Może w słońcu bedzie tu ładniej..
-haha chyba nie jesteś taka zła. Poza tym jesteś pierwszą, która olała Paulinie, więc miło będzie mieć kogoś takiego po swojej stronie.- Powiedziała zielonooka brunetka o imieniu Patyrycja. Cieniutkie, krótsze kosmyki jej falowanych włosów za ramiona opadały co jakiś czas gdzieś w okolicach oczu.
Uśmiechnęłam się szczerze. Na początku wydały mi się kiepskie, ale okazały się całkiem miłe. Pierwszy raz pomyślałam, że może wcale nie jest tu aż tak źle.
Postanowiłyśmy wyjść na spacer i lepiej się zapoznać. W końcu miałyśmy ze sobą mieszkać.

Na dworzu było ciepło. Letni, przyjemny, cichy wieczór. Spacerowałyśmy sobie śmiejąc się. Dobrze mi się z nimi rozmawiało. Były zupełnie inne, niż wtedy, gdy zobaczyłam je po raz pierwszy. Ciągle roześmiane i mimo, że są w tym miejscu  s z c z ę ś l i w e. Gdy tak rozmawiałyśmy śmiejąc się co chwile, usłyszałam szelest z tyłu. Uciszyłam dziewczyny i czujnie odwróciłyśmy się by zobaczyć czy wszystko ok. Nic nie zauważyłyśmy. Starałam się trzymać moją bujną wyobraźnie na wodzy. Szłyśmy wśród drzew rozmawiając o tym jak dziewczyny się tu znalazły.
-Jestem tu odkąd pamiętam, z tego co wiem to podrzucili mnie świerzo po urodzeniu. Nic ciekawego, większość tu ma taką przeszłość.-Powiedziała niby smutno, ale jednak obojętnie Ada.
-A ty Patrycja?-Spytałam po chwili ciszy.
-Ja... ja.. nie ważne, dużo by gadać.- Uśmiechnęła sie po czym spuściła wzrok.
Ciekawiło mnie to, ale nie naciskałam.Szłyśmy dłuższą chwile nierozmawiając, słysząc szum przyjemnego wiatru rześkiego . Było naprawdę miło. Od czasu obudzenia się ze śpiączki nie czułam sie tak jeszcze. Z zamyśleń wyrwały nas nadbiegające z tyłu krzyki. Odrazu się odwróciłyśmy, ale nim zdązyła którakolwiek z nas zareagować już leżałyśmy na ziemi. Przestraszyłam się nie na żarty. Nie wiedziałam co się dzieje. To wszystko działo się szybko. Nim się obejrzałam, leżałam juz na ziemi, a na moim brzuchu siedział wysoki szczupły chłopak. Zaczęłam się bronić, szarpać, ale nic z tego. Kątem oka widziałam dziewczyny. Postanowiłam się uspokoić. Spojrzałam w lewo, potem w prawo i zobaczyłam, że dziewczyny są bezpieczne, wręcz stoją i się śmieją. 
-Co sie kurna dzieje?- zapytałam ze sczczerym zdziwieniem i zdenerwowaniem. 
-To zależy o co pyatsz.- odpowiedział siedzący na mnie brunet z uśmiechem.
-Pytam sie co to za szopka?!
-Ty jesteś ta nowa?- zaciekawiony puścił moje ręcę.
-Tak-Wykorzystując moment, odwróciłam sytuację, przewracając go na ziemie.- A ty jesteś ten co dał się dziewczynie?- spytałam dziarsko z dumą.
-Jestem Kuba.- Powiedział znowu odwracjąc sytuacje.- A ty?
-A ja mam dość tej gierki.- Zirytowana odpowiedziałam próbując odgarnąć kosmyki włosów z twarzy na tyle na ile to było możliwe.
-Dobra, imie za wolność, pasuje?- spytał triumfalnie, ciesząc się z bycia na górze.
-Nie pasuje.-fuknęłam chłodno-Puść to powiem.-Nie mogłam przecież dać mu wygrać tej gierki!


                                                                                                                                                                   

Hmm? ;3

Brak komentarzy: