A o to muzyczka na dziś.:D
Rozdział XIMoje serce zamarło, a ciało było sparaliżowane. Z jednej strony b a r d z o chciałam żeby wreszcie to powiedział, ale z drugiej nie chciałam żeby to była prawda. Wzięłam się w garść i powiedziałam
-Dla kogo?- z każdą wypowiedzianą literką emocje powoli odpuszczały
-Widzisz..Nie jestem pewny, ale wydaje mi się, że dla tego Filipa.
-Filipa?!- Z wrażenia aż wstałam i wybuchłam mimowolnie.
-Taa..
-Ale jak to?!- Dalej nie mogłam w to uwierzyć- Wydawało mi się, że już bardziej dla..
-Gabryśka!- Usłyszałam krzyk znajomego głosu. Patryk.
Cholera dlaczego ludzie zawsze muszą przerywać ważne rozmowy?! Podeszłam do niego.
-Co się stało?
-Patrycja.- Nie mógł złapać tchu. Pewnie dlatego, że biegł.
-Co Patrycja?- naciskałam.
-No własnie nie wiem. Nie ma jej. Nigdzie.- co chwile przerywał, by nabrać powietrza.
-Dobra odpocznij chwile i opowiesz mi zaraz. -Kiwną głową i usiadł na ławce.
Mikołaj cały czas patrzył raz na mnie raz na Patryka.
-Dokończymy rozmowe później- usmiechną się ze zrozumieniem.
-Okej.- wyszczerzyłam się lekko.
MIkołaj podszedł do mnie i zabrał mnie na bok.
-Dziekuje za rozmowe.- jego dołeczki znów się pokazały.
-Do usług- ukłoniłam się i znów odwzajeniłam uśmiech.
Musnął mnie delikatnie wargami w policzek. Odszedł.
-No to co sie stało z Twoją dziewczyną?- te ostatnie dwa słowa wyraźnie zaznaczyłam i uśmiechnęłam sie.
-Nigdzie jej nie ma... nie wiem co się dzieje, martwie się.
Zrozumiałam, że coś rzeczywiście musiało się dziać. Zaniepokoiłam się.
-Zgłosiłeś to cioci? (tak nazywaliśmy opiekunów)
-Tak.-odpowidział dotykając jedną ręką czoła a drugą wkładając do kieszeni. Zauważyłam jak umięśnione ma ręce. widziałam, że rzeczywiście się zaniepokoił.
-I co?-spytałam po chwili ciszy.
-Nic.-Poruszył energicznie ramonami- zadzwoniła na psy, ale jak narazie nigdzie jej nie ma.
-Idziemy.- Zdecydowanie szarpnęłam go za zieloną bluze.
-Gdzie?- głupio spytał.
-No szukać Twojej dziewczyny.- tym razem powiedziałam poważnie Patryk nie zadawał już więcej pytań tylko opowiadał mi o zachowaniu Patki przed zniknięciem. Nigdy nie widziałam go jeszcze tak smutnego, a jednocześnie gotowego na wszystko byleby odnaleźć Pati.
Chłodny wiatr sprawiał, że na mojej skórze od czasu do czasu pojawiała się gęsia skórka. Na samą myśl o tym, co mogło się stać Patrycj przechodził mnie nieprzyjemny dreszcz. Minęło 10 minut- nigdzie jej nie było. 20- dalej nic. Przez więkrzość czasu nie rozdzielaliśmy się z Patrykiem, ale sytuacja nas do tego zmusiła.
-Dobra jakby co to dzwoń, okej?-Jego oczy zabłysły w ciemności.
-Jasne, nie martw się, znajdziemy ją.- Starałam się uśmiechnąć dodając mu tym otuchy- idź na około rzeczki, ja pójde przez park, jak ją znajdziesz to dzwoń, jak nie to czekaj na moście.- powiedziałam na jednym wdechu.
-Dobra- zmarszczył brwi przeczesując jasne włosy.-Gabi.. a jeśli..- popatrzył na mnie znacząco.
-Niee.. Patryk, nie. Nie myśl tak, błagam!- Mój przyśpieszjący głos, nabrał nutke histerii. Jego ręcepowędrowały na twarz.
-przepraszam- powiedział ze skruchą. A w mojej głowie, aż chuczało od wspomniej z nocy gdy umarła, ona...
-Znajdziemy ją, słyszysz?-powiedziałam z gulą stojącą w gardle, świdrując ziemie by tylko moje szkliste oczy nie pękły, wylewając wszystkie emocje.
Gdy się opanowałam, spojrzałam na jego bladą twarz z lekkim zarostem, który sprawiał, że wyglądał na przynajmniej 2 lata starszego niż w rzeczywistości był. Uśmiechnął się blado. Spojrzałam na zegarek-22:13.
-zasrana 13- mruknęłam pod nosem.
-co?-spytał ze zdziwieniem.
-nie, nic. Późno już. Dobra, to idziemy zgodnie z planem. dzwoń co jakiś czas.- ruszyłam nie czekając na odpowiedź.
Park, noc, mała ilość latarni, słaby zasięg i do tego moja b u j n a wyobraźnia.
-świetnie-mruknęłąm z ironią, oglądając się za siebie co chwile. Trzymałam w ręku telefon oświetlając droge. Jest! Latarnia! Już myślałam, że żadnej nie spotkam. Mrugała światłem jak na złość!
-No pięknie.-fuknęłam i zdałam sobie sprawe jak dziwnie brzmi moje pomrukiwanie od czasu do czasu. Głucha cisza, lekkie przeloty chłodnego wiatru, ciemność, a w tym wszystkim moje p r z e r a ż e n i e. Bałam sie, bardzo.
-Cholera!-wrzasnęłam na niespodziewany dźwięk dzwoniącego telefonu.
-Co jest?- spytałam z nutką zdenerwowania w głosie.
-Mam ją.-odpowiedział, ale nie takim tonem jakiego się spodziewałam. Coś było nie tak...
*****
Ej co jest, nie podoba wam się.? Odezwijcie się. Proszę. :)
Miłego dnia wam życzę. Ja leże w łóżku i niestety się kuruje. ;<


