czwartek, 21 listopada 2013

Who I am 11

A o to muzyczka na dziś.:D

Rozdział XI

Moje serce zamarło, a ciało było sparaliżowane. Z jednej strony b a r d z o chciałam żeby wreszcie to powiedział, ale z drugiej nie chciałam żeby to była prawda. Wzięłam się w garść i powiedziałam
-Dla kogo?- z każdą wypowiedzianą literką emocje powoli odpuszczały
-Widzisz..Nie jestem pewny, ale wydaje mi się, że dla tego Filipa.
-Filipa?!- Z wrażenia aż wstałam i wybuchłam mimowolnie.
-Taa..
-Ale jak to?!- Dalej nie mogłam w to uwierzyć- Wydawało mi się, że już bardziej dla..
-Gabryśka!- Usłyszałam krzyk znajomego głosu. Patryk.
Cholera dlaczego ludzie zawsze muszą przerywać ważne rozmowy?! Podeszłam do niego.
-Co się stało?
-Patrycja.- Nie mógł złapać tchu. Pewnie dlatego, że biegł.
-Co Patrycja?- naciskałam.
-No własnie nie wiem. Nie ma jej. Nigdzie.- co chwile przerywał, by nabrać powietrza.
-Dobra odpocznij chwile i opowiesz mi zaraz. -Kiwną głową i usiadł na ławce.
Mikołaj cały czas patrzył raz na mnie raz na Patryka.
-Dokończymy rozmowe później- usmiechną się ze zrozumieniem.
-Okej.- wyszczerzyłam się lekko.
MIkołaj podszedł do mnie i zabrał mnie na bok.
-Dziekuje za rozmowe.- jego dołeczki znów się pokazały.
-Do usług- ukłoniłam się i znów odwzajeniłam uśmiech.
Musnął mnie delikatnie wargami w policzek. Odszedł.

-No to co sie stało z Twoją dziewczyną?- te ostatnie dwa słowa wyraźnie zaznaczyłam i uśmiechnęłam sie.
-Nigdzie jej nie ma... nie wiem co się dzieje, martwie się.
Zrozumiałam, że coś rzeczywiście musiało się dziać. Zaniepokoiłam się.
-Zgłosiłeś to cioci? (tak nazywaliśmy opiekunów)
-Tak.-odpowidział dotykając jedną ręką czoła a drugą wkładając do kieszeni. Zauważyłam jak umięśnione ma ręce. widziałam, że rzeczywiście się zaniepokoił.
-I co?-spytałam po chwili ciszy.
-Nic.-Poruszył energicznie ramonami- zadzwoniła na psy, ale jak narazie nigdzie jej nie ma.
-Idziemy.- Zdecydowanie szarpnęłam go za zieloną bluze.
-Gdzie?- głupio spytał.
-No szukać Twojej dziewczyny.- tym razem powiedziałam poważnie Patryk nie zadawał już więcej pytań tylko opowiadał mi o zachowaniu Patki przed zniknięciem. Nigdy nie widziałam go jeszcze tak smutnego, a jednocześnie gotowego na wszystko byleby odnaleźć Pati.

Chłodny wiatr sprawiał, że na mojej skórze od czasu do czasu pojawiała się gęsia skórka. Na samą myśl o tym, co mogło się stać Patrycj przechodził mnie nieprzyjemny dreszcz. Minęło 10 minut- nigdzie jej nie było. 20- dalej nic. Przez więkrzość czasu nie rozdzielaliśmy się z Patrykiem, ale sytuacja nas do tego zmusiła.
-Dobra jakby co to dzwoń, okej?-Jego oczy zabłysły w ciemności.
-Jasne, nie martw się, znajdziemy ją.- Starałam się uśmiechnąć dodając mu tym otuchy- idź na około rzeczki, ja pójde przez park, jak ją znajdziesz to dzwoń, jak nie to czekaj na moście.- powiedziałam na jednym wdechu.
-Dobra- zmarszczył brwi przeczesując jasne włosy.-Gabi.. a jeśli..- popatrzył na mnie znacząco.
-Niee.. Patryk, nie. Nie myśl tak, błagam!- Mój przyśpieszjący głos, nabrał nutke histerii. Jego ręcepowędrowały na twarz.
-przepraszam- powiedział ze skruchą. A w mojej głowie, aż chuczało od wspomniej z nocy gdy umarła, ona...
-Znajdziemy ją, słyszysz?-powiedziałam z gulą stojącą w gardle, świdrując ziemie by tylko moje szkliste oczy nie pękły, wylewając wszystkie emocje.
Gdy się opanowałam, spojrzałam na jego bladą twarz z lekkim zarostem, który sprawiał, że wyglądał na przynajmniej 2 lata starszego niż w rzeczywistości był. Uśmiechnął się blado. Spojrzałam na zegarek-22:13.
-zasrana 13- mruknęłam pod nosem.
-co?-spytał ze zdziwieniem.
-nie, nic. Późno już. Dobra, to idziemy zgodnie z planem. dzwoń co jakiś czas.- ruszyłam nie czekając na odpowiedź.

Park, noc, mała ilość latarni, słaby zasięg i do tego moja b u j n a wyobraźnia.
-świetnie-mruknęłąm z ironią, oglądając się za siebie co chwile. Trzymałam w ręku telefon oświetlając droge. Jest! Latarnia! Już myślałam, że żadnej nie spotkam. Mrugała światłem jak na złość!
-No pięknie.-fuknęłam i zdałam sobie sprawe jak dziwnie brzmi moje pomrukiwanie od czasu do czasu. Głucha cisza, lekkie przeloty chłodnego wiatru, ciemność, a w tym wszystkim moje p r z e r a ż e n i e. Bałam sie, bardzo.
-Cholera!-wrzasnęłam na niespodziewany dźwięk dzwoniącego telefonu.
-Co jest?- spytałam z nutką zdenerwowania w głosie.
-Mam ją.-odpowiedział, ale nie takim tonem jakiego się spodziewałam. Coś było nie tak...


*****

Ej co jest, nie podoba wam się.? Odezwijcie się. Proszę. :) 
Miłego dnia wam życzę. Ja leże w łóżku i niestety się kuruje. ;<

wtorek, 19 listopada 2013

Who I am cz. 10

Rozdział X

-Mikołaj! co u Ciebie?- Powiedziałam to z takim entuzjazmem, że nawet mi samej wydało się sztuczne. Musiał zrozumieć, że zdałam sobie z tego sprawe, bo jego leciutko uśmiechnięta mina mówiła " oh mnie nie oszukasz.". Jak to możliwe skoro praktycznie go nie znałam? Dopiero teraz zauważyłam, jak dobrze jest zbudowany. Wyglądał jak zwykły, całkiem przystojny 17 latek, ze szczupłą, troche piegowatą buzią i jasnymi półdługimy włosami. Nigdy nie podobały mi się piegi, ale do niego bardzo pasowały. Gdy podeszłam jeszcze bliżej dostrzegłam, że gdy się uśmiecha, nawet nie mocno, to robią mu sie dołeczki, a jego niebieskie oczy stają się wtedy jeszcze większe.
-Niezbyt kolorowo.-oznajmił, po czym troszke posmutniał- A u Ciebie wszytko okej?- po raz kolejny energicznie się uśmiechną, a jego delikatne dołeczki zrobiły śię wyraźnie. Nie wyczułam ani odrobiny sztuczności w tym uśmiechu. Zresztą tak samo jak w pierwszym. Tak na prawde gadałam z nim tylko raz i to w obecności boskiej Martynki. Wtedy był kompletnie inny. Każdy jego uśmiech, gest i wypowiedziany wyraz wydawał się tak sztuczny, że nie miałam zamiaru utrzymywać z nim jakiegoś większego kontaktu. Chciałam ograniczyć się do zwykłej uprzejmości typu "cześć", a jeżeli już zajdzie taka potrzeba to spytać "jak leci?" albo "jak tam u Cebie", ale nic poza tym. Nic.  Nie myślałam, że w ogóle dojdzie kiedykolwiek do takiej rozmowy. Ale co moge teraz zrobić? Stało się, i tyle.
Zastanawiałam się, czy skłamać, że wszystko jest okej, czy powiedzieć prawde, że sama nawet nie wiem dlaczego, ale nic nie jest okej, przynajmniej w tej sekundzie tak mi się wydaje. Pomimo tego, że to przez Kube popsuł mi sie dzisiejszy dzień, a to "wszystko inne" się nie zmnieniło. Zdecydowałam się na to pierwsze. A poza tym przecież nie chciałam nikomu o tym opowiadać, a już na pewno nie chłopakowi, z którym gadam drugi raz w życiu.
-Wszytko gra. -mój błądzący wzrok przkuł mały kundelek, chodzący od stolika do stolika, restauracyjnego ogródka. Bezradny, samotny i niezauważany. Biedaczek.-Chyba.-
"Po co ja dodałam to chyba?!"- Pomyślałam. Nie chciałam żeby jego następnym pytaniem było coś w stylu "chyba?", więc dodałam szybko- Niezbyt kolorowo? Coś się stało?
-Tak, ale dużo by gadać.-odpowiedział zrezygnowany.
-spokoo, mamy czas.- uśmiechnęłam się do niego przyjacielsko. Z jedenej strony miałam nadzieje, że to coś z Martyną i opowie mi o tym, ale z drugiej wydał mi się naprawdę sympatyczny, a te nieliczne piegi i dołeczki sprawiały, że jego uśmiech był uroczy, więc uznałam, że nie moge go wykorzystywać do pozyskania informacji o tej suce i jej zamiarach.- no chyba, że nie chcesz.- Pomimo wypowiedzianych słó byłam pewna, że chce o tym porozmawiać. W przeciwnym razie powiedziałby, że wszystko jest w porządku.

Opowiedział mi o tym co się stało. Okazło się, że Martyna zostawiła go, dlatego,"bo już jej sie znudził". No i jak tu lubić taką dziewczyne, ja sie pytam?! Dowiedziałam się, że Mikołaj interesuje sie muzyką. Gra na harmonijce. I że jego jednym z ulubionych zespołów jest Dżem. Okazał sie naprawdę fajnym chłopakiem. Kompletnie inny niż wtedy przy Martynie. Tak jakby wyleciał coś z niego uleciało, negatywnego. Złapaliśmy świetny kontakt.
-I co teraz z Martyną i Tobą?-  byłam pewna, że dalej bedzie chciał o nią walczyć. Co jeszcze bardziej sprawiało, że nie lubiłam tej dziewczyny.
-Widzisz.. z jednej strony dalej ją kocham.Każdego dnia było cudownie.-nabrał powietrza przemyślając dalszą część wypowiedzianych słów przycichając- ale z drugiej potraktowała mnie jak jakieś gówno, co bardzo zabolało. I powoli widze, że przy niej rzeczywiście się zmieniłem, na złe- dodał szybko rumieńiąc się- i to rozstanie chyba dobrze mi zrobiło, chociaż boli nadal.- Jego wzrok powędrował na fontannę. Ta rozmowa chyba mu pomogła. 
Usiedliśmy na ławce, a on spojrzał mi w oczy. 
-Gabi.. Wiem dla kogo Martyna zerwała ze mną.-oznajmił poważnie.


Coraz Was więcej, ale jakoś mało się odzywacie xD

Mam nadzieje, że  Was nie zawiodłam.
Moge powiedzieć że w następnycch częściach akcja trochę się rozkręci ;D


Ujawniajcie się troche, błagam. xD Lubie znać Wasze zdanie ;3

sobota, 16 listopada 2013

Who I am 9

Dziś zamknę oczy, policzę do dziesięciu
Pstryczek, nim otworzę je, życie nabierze sensu :)

Rozdział IX

-Możemy porozmawiać?- Powiedziała czule kobieta.
Patrycja była do niej podobna. Te same zielone oczy, ciemne, lekko kręcone włosy i widoczne kości policzkowe, które w takich sytuacjach dodawały twarzy Patrycji jeszcze więcej widocznej złości.
-Nie, nie chcę z Tobą gadać.- warknęła nie zważając na nas.
-Kochanie prosze cie. 3 minuty, okej?-spytała błagalnym tonem, podchodząc bliżej do dziewczyny.
-Masz 2 i ani chwili dłużej.- mruknęła odsuwając się enrgicznie od pary, a następne spojrzała nieprzyjaźnie w kierunku mężczyzny.

Nie wiedziałam co to za ludzie. Domyśliliśmy sie z Adą i chłopakami (Kuby oczywiście nie było. Pewnie był z Martyną), że musieli to być jej rodzice, a przynajmniej ta kobieta musiałabyć jej matką. Patrycja nigdy nie opowiadała o tym jak znalazła się tutaj, ani o tym kim byli jej rodzice i co się z nimi stało. Tylko dlaczego tak na nich zareagowała? Powinna sie chyba cieszyć. Miałam w planie później z nią o tym pogadać, oczywiście jakby chciała.

Wieczrem postanowiłam, że się przejde. Było chwile po 19. Jeszcze jasno, jak to w lato. Zastanawiałam się czemu ta rozmowa z Kubą popsuła mi tak humor. Przcież był dla mnie tylko kumplem. Przypomniało mi się jak go poznałam. Wydał mi się wtedy dość przystojny. Wysoki, dość umięśniony i z tym słodkim uśmiechem. Nawet wtedy kiedy na mnie siedział i droczył się ze mną, czułam, że już mnie załapał w swoją pajęczynę. Arogancki, wredny i cyniczny, a przyciągał, cholera. 
-Gabryśka?
Usłyszałam za sobą znajomy, niepewny głos. Odchylając lekko głowe ujrzałam wspomnianego wcześniej Mikołaja. C u d o w n i e .. NIe miałam ochoty z nim rozmawiać. Niby wcześniej dużo nie gadaliśmy, wręcz prawie w ogóle. Mimo wszystko nie miałam kompletnie ochoty na gadkę z (jak mniemałam) byłym chłopakiem Matyny. Zresztą nie tylko z jej byłym, ale i z żadną osobą z jej znajomych.  Ale postanowiłam zrobić dobrą mine do złej gry. Odwróciłam się na pięcie i podeszłam z wymuszonym uśmiechem.


****


Dzisiaj tak jakoś lipnie, zmęczona jestem i w ogóle. Hallo.?! Jak wam się podoba, bo nie wiem czy powinnam pisać dalej. 

piątek, 15 listopada 2013

Who I am 8

Rozdział VIII

-O...?-Spytałam niepewnie spoglądając w jego błękitno pomarańczowe oczy, które w słońcu mieniły się niesamowicie. 
Chwile milczał jakby zastanawiał się nad słowami.
-O tym, jak swatać Dominika i Patke.- uśmiechną się leciutko pod nosem.
-Hej! Skąd wiesz?- pisnęłam podekscytowana, po czym spojrzałam na niego, a jego kąciku ust znacznie się uniosły, odsłaniając równiutkie ząbki. Jakoś inaczej. Jednocześnie tak łobuzersko i przyjacielsko. Rzadko się tak uśmiechał, a ja nigdy nie umiałam tego rozszyfrować .To była jedna z tych chwil, w których czułam, że może ta rozmowa będzie miła. Bez chamskich docinek i tekstów. 
-No przecież to widać.-Powiedział to tak przekonująco, jakby cały swiat o tym wiedział, a ja głupia dopiero to odkryła.
-No tak.-ucichłam uśmiechając się pod nosem- A jaki mamy plan?- zapyatałam gotowa do akcji.
-Hmm. Ten szczegół trzeba jeszcze ustalić.- odpalił po czym oboje sie zaśmialiśmy.
-Wiesz co..?- spytałam niepewnie, ale już po chwili uznałam, że było to niepotrzebne. 
-hmm..?
-To chyba taka pierwsza nasza rozmowa.- Dokończyłam  niepewnie, poczym mój wzrok spoczął na dopiero co ostrzyżonej, pachnącej, zielonej trawie.
-Taka znaczy jaka?- pomimo pyatnia, czułam, że wie o co mi chodzi.
-Noo..-wzięłąm głęboki wdech, zbierająć myśli- zresztą dobra nieważne.- uśmiechnęłam się do oddalonej Ady.
-Ważne.- Naciskał zadowolony.
-Oj naprawdę nieważne.
-No dobra wrócimy do tego. A co do tamtych- spojrzał na mnie porozumiewawczo- to moze umówimy ich na randke.-Jego wzrok zatrzymał się na mnie- Podstępem rzecz jasna.- dodał z łobuzerskim uśmiechem
-Plan dobry, ale trzeba to dopracować.
-Racja. A co myśi Patka o Dominiku?-
-Podoba jej sie.- wzruszyłam ramoinami.
 Usyłyszałam dzwięk telefonu Kuby. Zauważyłam, że był to był sms od Martyny. Jest w naszym wieku. Na prawde ładna dziewczyna, ale myślałam, że ma chłopaka (Mikołaja). Co prawda nie lubie ani go ani jej, ale nie trzymaliśmy się zwykle razem, więc nie musiałam znosić ich towarzystwa. Nawet sam Kuba kiedyś powiedział, że są z nich "dwulicowe szmaty", a szczególnie chodziło mu o Martyne. Rzeczywiście ona nie umiała trzymać języka za zębami. To troche chamskie z jego strony. Najpierw na nich gada, a teraz pisze z Martyną? Nie! Udam, że tego nie widziałam. Jeszcze sobie coś pomyśli.. I czego on sie tak szczerzy do tego telefonu-Pomyślałam.-Chwila chwila. Co mnie to w ogóle obchodzi? Jego sprawa. 
-Uuuu Martynka?- Nawet nie wiedziałam kiedy wyszło mi to z ust. Przecież miałam nic nie mówic! Cholera!
-Noo. Martynka.- Zrobił mine cwaniaczka unosząc brwi. Po czym z zapałem zaczął odpisywać. Nawet się nie zaczął tłumaczyć.
Trafił! Rozzłościło mnie to jeszcze bardziej. Ale nie dam sie. Nie obchodzi mnie to. Przy następnym sms'ie zaśmiał się pod nosem.
-Mówiłeś, że to dwulicowa suka.- zorientowałam się, że mój głos był zbyt oskrżycielski, więc szybko spojrzałam na niego, podniosłam brwi i uśmichnęłam się.- Ale no jasssne pewnie sie zmieniła, okeej.- Powiedziałam z udawaną powagą.
-Myliłem się, jest naprawdę spoko.-nawet na mnie nie spojrzał.
Naprawdę spoko?!
-Podoba Ci się?- Cholera! Zamknij sie wreszcie!- pomyślałam.- Sory, nie moja sprawa.
Usmiechną sie tylko jakby chciał powiedzieć "spoko, nie masz przecież za co przepraszać". Ale nic nie odpowiedział. Czyli Martynkaa mu się podoba. Chciałam spytać co z Mikołajem, ale na szczęsćie się powstrzymałam.
- Ide do reszty.- powiedziałam tylko te trzy suche słowa nie patrząc na niego i poszłam, nie czekając na jego odpowiedź. Rzeczywiście na początku chciałam do nich iść, ale jakoś nie miałam na to ochoty. Postanowiłam, że pójde na chwile do pokoju. Wchodząc do budynku zauważyłam Panią Agate rozmawiającą z rozpromienioną w srednim wieku parą. 
-O! Gabrysia podejdź no tu na chwilke.
-Tak?- spoglądałam raz na nią raz na nich niepewnie.
-Wiesz gdzie jest Patrycja?- zapytała mnie a jej wzrok po chwili błądził po mojej zadrapanej ręce. To Pewnie podczas przepychanek z Patryczkiem.
-Na dworze.-włozyłam dłonie w kieszenie od spodni- Zawołać ją?
-Nie, nie. Zaprowadzisz nas?- jej kąciki ust podniosły się nieznacznie
-Dobrze, a coś się stało?- spytałam zdezorientowana tą sytuacją.
-Zobaczysz.-Po czym szeroko się uśmiechnęła.
Poszliśmy więc do mojej paczki. Patrycja na widok pary wstała i zrobiła wielkie oczy. Wydukała tylko:
-Co ty tu robisz?- zrobiła pare kroków w tył zachowując dystans.



"Aaaaa pomocy nie wiem jak włączyć komentarze. Pomocy.!" Jak wam się podoba. ?