piątek, 26 lipca 2013

Who I am 1



-Gabrysia, Gabrysia słyszysz mnie?-z ciemności wyrwało mnie głośne i nieprzyjemne wołanie.-Gabrysia otwórz oczy.
 Nie znałam tej osoby, nie znałam tego imienia, ale głos był tak donośny, że czułam, że chodzi o mnie.
Poczułam jak w oczy razi mnie mocne swiatło, co utudniało wykonywanie rozkazów nieznajomego głosu. Po chwili ujrzałam młodą, uśmiechającą sie do mnie kobiete. Mimo wszystko nie czułam się bezpiecznie, nie wiedziałam gdzie jestem, co tutaj robie, a przede wszystkim nie wiedziałam kim ja    j e s t e m   . Poza tym czułam sie okropnie, wydawało mi sie, że zaraz pęknie mi głowa, co dodatkowo utrudniało myślenie.
-Spokojnie. Nie denerwuj się wszystko jest już dobrze.-Najwyrazniej nieznajoma widziała moje zdenerwowanie i postanowiła usiąść obok.- Wiesz gdzie jesteś?
W odpowiedzi nieśmiało poruszyłam głową na znak, że nie wiem.
- Jesteś w szpitalu, miałaś wypadek samochodowy, pamiętasz?-spojrzała mi głęboko w oczy z nadzieją , ale wiedziałam, że to nie wszystko, czułam w jej spojrzeniu litość.- Od tygodnia jesteś w szpitalu, byłaś w śpiączce.
Przez chwile próbowałam z całych sił skupić się i przypomnieć coś z przeszłości, ale w mojej głowie tkwiła kompletna pustka, nic, nawet jednego, drobnego wspomnienia. Z niemocy chciałam się rozpłakać, ale czułam, że nie powinnam, że to dla frajerów. I znowu kolejne przeczucie, znowu skądś znałam ten stan. Wciąż czułam wzrok kobiety na sobie, więc postanowiłam zebrać się w sobie i spytać.
-A pani jest moją lekarką, prawda? Prosze mi powiedzieć, z kim byłam w samochodzie..?
-Nic nie pamiętasz? Nawet ile masz lat?
-Niestety..
-Hmm..-Zmarszczyła brwi- Mam nadzieje, że to minie, ale to nie jest pewne. Masz 16 lat, a w samochodzie byłaś z mamą.
-Mamą? I co z nią, żyje?- spanikowałam.
-Tak, ale jest w ciężkim stanie. Tak samo jak ty byłaś, ona dalej jest w śpiączce.

To było dziwne uczucie. Z jednej strony przejęcie, a z drugiej pustka. Martwiłam się ale nie wiedziałam o kogo. Nawet nie wiedziałam jak wygląda, a jednak się przejęłam.
-A..- zaczęłam ale głos odmówił mi posłuszeństwa, więc spróbowałam drugi raz.- a jak ona ma na imie?- Zapytałam ze wstydem.
-Ewa.- Odpowiedziała z takim przekonaniem jakby nieznanie imienia własnej matki było czymś zupełnie normalnym. Mimo wszystko dało mi to przypływ pewności siebie. Dużo gorzej bym się poczuła, gdyby na przykład przechyliła głowe spojrzała na mnie dziwnie i odburknęła coś w stylu "No jak to? To ja mam Ci mówić? To twoja matka, a nie moja ". No, ale wracając do rzeczywistości.
-Moge do niej iść?
-Przykro mi, ale jeszcze jesteś za słaba.
-Rozumiem.- spojrzałam w dół, załamana tą całą sytuacją.-A co z moim tatą?
-Niestety... nie wiem. W dokumentach nie ma o nim żadnych informacji, ale..- przerwał jej lekarz wzywając do innego pacjenta.- Niedługo wrócę, musimy jeszcze pogadać.



I co myślicie o początku? c;

Brak komentarzy: