15 minut później wróciła. Widać było, że nie miała dla mnie dobrych informacji. Nie wiedziałam co myśleć. Moje życie sie waliło, a własciwie w mojej głowie dopiero się zaczęło. Czułam okropną pustke. Nie wiedziałam co teraz. To było za dużo na raz.Usiadła obok i ręka poprawiła grzywke. Zobaczyłam, że ma obrączke. Wyglądała na maksymalnie 26 lat. Ciekawiło mnie czy ma dzieci. Telefon, który trzymała w drugiej ręce zaczą wibrować. Na ekranie widać było napis "Marek" i zdjęcie mężczyzny z małym dzieckiem w piżamce z dużym samochodzikiem na samym jej srodku. Pomyślałam "wiedziałam, że masz chłopca!", a ona spojrzała na mnie pytając czy może odebrać. skinęłam głową. Chwile później była już znowu obok mnie.
-Musisz wiedzieć jeszcze jedno.-Spojrzałam na nią czując kolejną fale zaniepokojenia i załamania. To ciekawe dopiero wybudziłam sie z 45 minut temu, a już doskonale znałam to uczucie.- Dopóki twoja mama się nie obudzi, będziesz mieszkała w domu dziecka.
Tysiące myśli w mojej głowie szalało." No właśnie! Czemu o tym nie myślałam? Przecież to logiczne, że nie zostane w szpitalu." Wtedy załamałam się kompletnie. Nie miałam siły na takie coś. To mnie po prostu przerastało. Schowałam twarz w dłonie, ale nie płakałam, nie wiem czemu, nie potrafiłam sie przy niej rozpłakać, chciałam być silna.
W szpitalu miałam zostać jeszcze tydzień. Mój stan zdrowia był coraz lepszy, za to mojej mamy ciągle taki sam, niestety. Nie wiedziałam co dalej. W bidulu? Przecież ja tam nie dam rady. Nie przeżyje tam. Nie wytrzymam.
Następny tydzień niestety minął szybko. Z dnia na dzień coraz bardziej sie stresowałam. W nocy ciągle przesladowały mnie te same sny. Były w nich znajome postacie, ale nie widziałam twarzy ani jednej z nich. Jedynie we śnie czułam się bezpiecznie. Niestety z każdego snu wyrywała mnie bezwzględna rzeczywistość, z którą musiałam ciągle walczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz