czwartek, 21 listopada 2013

Who I am 11

A o to muzyczka na dziś.:D

Rozdział XI

Moje serce zamarło, a ciało było sparaliżowane. Z jednej strony b a r d z o chciałam żeby wreszcie to powiedział, ale z drugiej nie chciałam żeby to była prawda. Wzięłam się w garść i powiedziałam
-Dla kogo?- z każdą wypowiedzianą literką emocje powoli odpuszczały
-Widzisz..Nie jestem pewny, ale wydaje mi się, że dla tego Filipa.
-Filipa?!- Z wrażenia aż wstałam i wybuchłam mimowolnie.
-Taa..
-Ale jak to?!- Dalej nie mogłam w to uwierzyć- Wydawało mi się, że już bardziej dla..
-Gabryśka!- Usłyszałam krzyk znajomego głosu. Patryk.
Cholera dlaczego ludzie zawsze muszą przerywać ważne rozmowy?! Podeszłam do niego.
-Co się stało?
-Patrycja.- Nie mógł złapać tchu. Pewnie dlatego, że biegł.
-Co Patrycja?- naciskałam.
-No własnie nie wiem. Nie ma jej. Nigdzie.- co chwile przerywał, by nabrać powietrza.
-Dobra odpocznij chwile i opowiesz mi zaraz. -Kiwną głową i usiadł na ławce.
Mikołaj cały czas patrzył raz na mnie raz na Patryka.
-Dokończymy rozmowe później- usmiechną się ze zrozumieniem.
-Okej.- wyszczerzyłam się lekko.
MIkołaj podszedł do mnie i zabrał mnie na bok.
-Dziekuje za rozmowe.- jego dołeczki znów się pokazały.
-Do usług- ukłoniłam się i znów odwzajeniłam uśmiech.
Musnął mnie delikatnie wargami w policzek. Odszedł.

-No to co sie stało z Twoją dziewczyną?- te ostatnie dwa słowa wyraźnie zaznaczyłam i uśmiechnęłam sie.
-Nigdzie jej nie ma... nie wiem co się dzieje, martwie się.
Zrozumiałam, że coś rzeczywiście musiało się dziać. Zaniepokoiłam się.
-Zgłosiłeś to cioci? (tak nazywaliśmy opiekunów)
-Tak.-odpowidział dotykając jedną ręką czoła a drugą wkładając do kieszeni. Zauważyłam jak umięśnione ma ręce. widziałam, że rzeczywiście się zaniepokoił.
-I co?-spytałam po chwili ciszy.
-Nic.-Poruszył energicznie ramonami- zadzwoniła na psy, ale jak narazie nigdzie jej nie ma.
-Idziemy.- Zdecydowanie szarpnęłam go za zieloną bluze.
-Gdzie?- głupio spytał.
-No szukać Twojej dziewczyny.- tym razem powiedziałam poważnie Patryk nie zadawał już więcej pytań tylko opowiadał mi o zachowaniu Patki przed zniknięciem. Nigdy nie widziałam go jeszcze tak smutnego, a jednocześnie gotowego na wszystko byleby odnaleźć Pati.

Chłodny wiatr sprawiał, że na mojej skórze od czasu do czasu pojawiała się gęsia skórka. Na samą myśl o tym, co mogło się stać Patrycj przechodził mnie nieprzyjemny dreszcz. Minęło 10 minut- nigdzie jej nie było. 20- dalej nic. Przez więkrzość czasu nie rozdzielaliśmy się z Patrykiem, ale sytuacja nas do tego zmusiła.
-Dobra jakby co to dzwoń, okej?-Jego oczy zabłysły w ciemności.
-Jasne, nie martw się, znajdziemy ją.- Starałam się uśmiechnąć dodając mu tym otuchy- idź na około rzeczki, ja pójde przez park, jak ją znajdziesz to dzwoń, jak nie to czekaj na moście.- powiedziałam na jednym wdechu.
-Dobra- zmarszczył brwi przeczesując jasne włosy.-Gabi.. a jeśli..- popatrzył na mnie znacząco.
-Niee.. Patryk, nie. Nie myśl tak, błagam!- Mój przyśpieszjący głos, nabrał nutke histerii. Jego ręcepowędrowały na twarz.
-przepraszam- powiedział ze skruchą. A w mojej głowie, aż chuczało od wspomniej z nocy gdy umarła, ona...
-Znajdziemy ją, słyszysz?-powiedziałam z gulą stojącą w gardle, świdrując ziemie by tylko moje szkliste oczy nie pękły, wylewając wszystkie emocje.
Gdy się opanowałam, spojrzałam na jego bladą twarz z lekkim zarostem, który sprawiał, że wyglądał na przynajmniej 2 lata starszego niż w rzeczywistości był. Uśmiechnął się blado. Spojrzałam na zegarek-22:13.
-zasrana 13- mruknęłam pod nosem.
-co?-spytał ze zdziwieniem.
-nie, nic. Późno już. Dobra, to idziemy zgodnie z planem. dzwoń co jakiś czas.- ruszyłam nie czekając na odpowiedź.

Park, noc, mała ilość latarni, słaby zasięg i do tego moja b u j n a wyobraźnia.
-świetnie-mruknęłąm z ironią, oglądając się za siebie co chwile. Trzymałam w ręku telefon oświetlając droge. Jest! Latarnia! Już myślałam, że żadnej nie spotkam. Mrugała światłem jak na złość!
-No pięknie.-fuknęłam i zdałam sobie sprawe jak dziwnie brzmi moje pomrukiwanie od czasu do czasu. Głucha cisza, lekkie przeloty chłodnego wiatru, ciemność, a w tym wszystkim moje p r z e r a ż e n i e. Bałam sie, bardzo.
-Cholera!-wrzasnęłam na niespodziewany dźwięk dzwoniącego telefonu.
-Co jest?- spytałam z nutką zdenerwowania w głosie.
-Mam ją.-odpowiedział, ale nie takim tonem jakiego się spodziewałam. Coś było nie tak...


*****

Ej co jest, nie podoba wam się.? Odezwijcie się. Proszę. :) 
Miłego dnia wam życzę. Ja leże w łóżku i niestety się kuruje. ;<

wtorek, 19 listopada 2013

Who I am cz. 10

Rozdział X

-Mikołaj! co u Ciebie?- Powiedziałam to z takim entuzjazmem, że nawet mi samej wydało się sztuczne. Musiał zrozumieć, że zdałam sobie z tego sprawe, bo jego leciutko uśmiechnięta mina mówiła " oh mnie nie oszukasz.". Jak to możliwe skoro praktycznie go nie znałam? Dopiero teraz zauważyłam, jak dobrze jest zbudowany. Wyglądał jak zwykły, całkiem przystojny 17 latek, ze szczupłą, troche piegowatą buzią i jasnymi półdługimy włosami. Nigdy nie podobały mi się piegi, ale do niego bardzo pasowały. Gdy podeszłam jeszcze bliżej dostrzegłam, że gdy się uśmiecha, nawet nie mocno, to robią mu sie dołeczki, a jego niebieskie oczy stają się wtedy jeszcze większe.
-Niezbyt kolorowo.-oznajmił, po czym troszke posmutniał- A u Ciebie wszytko okej?- po raz kolejny energicznie się uśmiechną, a jego delikatne dołeczki zrobiły śię wyraźnie. Nie wyczułam ani odrobiny sztuczności w tym uśmiechu. Zresztą tak samo jak w pierwszym. Tak na prawde gadałam z nim tylko raz i to w obecności boskiej Martynki. Wtedy był kompletnie inny. Każdy jego uśmiech, gest i wypowiedziany wyraz wydawał się tak sztuczny, że nie miałam zamiaru utrzymywać z nim jakiegoś większego kontaktu. Chciałam ograniczyć się do zwykłej uprzejmości typu "cześć", a jeżeli już zajdzie taka potrzeba to spytać "jak leci?" albo "jak tam u Cebie", ale nic poza tym. Nic.  Nie myślałam, że w ogóle dojdzie kiedykolwiek do takiej rozmowy. Ale co moge teraz zrobić? Stało się, i tyle.
Zastanawiałam się, czy skłamać, że wszystko jest okej, czy powiedzieć prawde, że sama nawet nie wiem dlaczego, ale nic nie jest okej, przynajmniej w tej sekundzie tak mi się wydaje. Pomimo tego, że to przez Kube popsuł mi sie dzisiejszy dzień, a to "wszystko inne" się nie zmnieniło. Zdecydowałam się na to pierwsze. A poza tym przecież nie chciałam nikomu o tym opowiadać, a już na pewno nie chłopakowi, z którym gadam drugi raz w życiu.
-Wszytko gra. -mój błądzący wzrok przkuł mały kundelek, chodzący od stolika do stolika, restauracyjnego ogródka. Bezradny, samotny i niezauważany. Biedaczek.-Chyba.-
"Po co ja dodałam to chyba?!"- Pomyślałam. Nie chciałam żeby jego następnym pytaniem było coś w stylu "chyba?", więc dodałam szybko- Niezbyt kolorowo? Coś się stało?
-Tak, ale dużo by gadać.-odpowiedział zrezygnowany.
-spokoo, mamy czas.- uśmiechnęłam się do niego przyjacielsko. Z jedenej strony miałam nadzieje, że to coś z Martyną i opowie mi o tym, ale z drugiej wydał mi się naprawdę sympatyczny, a te nieliczne piegi i dołeczki sprawiały, że jego uśmiech był uroczy, więc uznałam, że nie moge go wykorzystywać do pozyskania informacji o tej suce i jej zamiarach.- no chyba, że nie chcesz.- Pomimo wypowiedzianych słó byłam pewna, że chce o tym porozmawiać. W przeciwnym razie powiedziałby, że wszystko jest w porządku.

Opowiedział mi o tym co się stało. Okazło się, że Martyna zostawiła go, dlatego,"bo już jej sie znudził". No i jak tu lubić taką dziewczyne, ja sie pytam?! Dowiedziałam się, że Mikołaj interesuje sie muzyką. Gra na harmonijce. I że jego jednym z ulubionych zespołów jest Dżem. Okazał sie naprawdę fajnym chłopakiem. Kompletnie inny niż wtedy przy Martynie. Tak jakby wyleciał coś z niego uleciało, negatywnego. Złapaliśmy świetny kontakt.
-I co teraz z Martyną i Tobą?-  byłam pewna, że dalej bedzie chciał o nią walczyć. Co jeszcze bardziej sprawiało, że nie lubiłam tej dziewczyny.
-Widzisz.. z jednej strony dalej ją kocham.Każdego dnia było cudownie.-nabrał powietrza przemyślając dalszą część wypowiedzianych słów przycichając- ale z drugiej potraktowała mnie jak jakieś gówno, co bardzo zabolało. I powoli widze, że przy niej rzeczywiście się zmieniłem, na złe- dodał szybko rumieńiąc się- i to rozstanie chyba dobrze mi zrobiło, chociaż boli nadal.- Jego wzrok powędrował na fontannę. Ta rozmowa chyba mu pomogła. 
Usiedliśmy na ławce, a on spojrzał mi w oczy. 
-Gabi.. Wiem dla kogo Martyna zerwała ze mną.-oznajmił poważnie.


Coraz Was więcej, ale jakoś mało się odzywacie xD

Mam nadzieje, że  Was nie zawiodłam.
Moge powiedzieć że w następnycch częściach akcja trochę się rozkręci ;D


Ujawniajcie się troche, błagam. xD Lubie znać Wasze zdanie ;3

sobota, 16 listopada 2013

Who I am 9

Dziś zamknę oczy, policzę do dziesięciu
Pstryczek, nim otworzę je, życie nabierze sensu :)

Rozdział IX

-Możemy porozmawiać?- Powiedziała czule kobieta.
Patrycja była do niej podobna. Te same zielone oczy, ciemne, lekko kręcone włosy i widoczne kości policzkowe, które w takich sytuacjach dodawały twarzy Patrycji jeszcze więcej widocznej złości.
-Nie, nie chcę z Tobą gadać.- warknęła nie zważając na nas.
-Kochanie prosze cie. 3 minuty, okej?-spytała błagalnym tonem, podchodząc bliżej do dziewczyny.
-Masz 2 i ani chwili dłużej.- mruknęła odsuwając się enrgicznie od pary, a następne spojrzała nieprzyjaźnie w kierunku mężczyzny.

Nie wiedziałam co to za ludzie. Domyśliliśmy sie z Adą i chłopakami (Kuby oczywiście nie było. Pewnie był z Martyną), że musieli to być jej rodzice, a przynajmniej ta kobieta musiałabyć jej matką. Patrycja nigdy nie opowiadała o tym jak znalazła się tutaj, ani o tym kim byli jej rodzice i co się z nimi stało. Tylko dlaczego tak na nich zareagowała? Powinna sie chyba cieszyć. Miałam w planie później z nią o tym pogadać, oczywiście jakby chciała.

Wieczrem postanowiłam, że się przejde. Było chwile po 19. Jeszcze jasno, jak to w lato. Zastanawiałam się czemu ta rozmowa z Kubą popsuła mi tak humor. Przcież był dla mnie tylko kumplem. Przypomniało mi się jak go poznałam. Wydał mi się wtedy dość przystojny. Wysoki, dość umięśniony i z tym słodkim uśmiechem. Nawet wtedy kiedy na mnie siedział i droczył się ze mną, czułam, że już mnie załapał w swoją pajęczynę. Arogancki, wredny i cyniczny, a przyciągał, cholera. 
-Gabryśka?
Usłyszałam za sobą znajomy, niepewny głos. Odchylając lekko głowe ujrzałam wspomnianego wcześniej Mikołaja. C u d o w n i e .. NIe miałam ochoty z nim rozmawiać. Niby wcześniej dużo nie gadaliśmy, wręcz prawie w ogóle. Mimo wszystko nie miałam kompletnie ochoty na gadkę z (jak mniemałam) byłym chłopakiem Matyny. Zresztą nie tylko z jej byłym, ale i z żadną osobą z jej znajomych.  Ale postanowiłam zrobić dobrą mine do złej gry. Odwróciłam się na pięcie i podeszłam z wymuszonym uśmiechem.


****


Dzisiaj tak jakoś lipnie, zmęczona jestem i w ogóle. Hallo.?! Jak wam się podoba, bo nie wiem czy powinnam pisać dalej. 

piątek, 15 listopada 2013

Who I am 8

Rozdział VIII

-O...?-Spytałam niepewnie spoglądając w jego błękitno pomarańczowe oczy, które w słońcu mieniły się niesamowicie. 
Chwile milczał jakby zastanawiał się nad słowami.
-O tym, jak swatać Dominika i Patke.- uśmiechną się leciutko pod nosem.
-Hej! Skąd wiesz?- pisnęłam podekscytowana, po czym spojrzałam na niego, a jego kąciku ust znacznie się uniosły, odsłaniając równiutkie ząbki. Jakoś inaczej. Jednocześnie tak łobuzersko i przyjacielsko. Rzadko się tak uśmiechał, a ja nigdy nie umiałam tego rozszyfrować .To była jedna z tych chwil, w których czułam, że może ta rozmowa będzie miła. Bez chamskich docinek i tekstów. 
-No przecież to widać.-Powiedział to tak przekonująco, jakby cały swiat o tym wiedział, a ja głupia dopiero to odkryła.
-No tak.-ucichłam uśmiechając się pod nosem- A jaki mamy plan?- zapyatałam gotowa do akcji.
-Hmm. Ten szczegół trzeba jeszcze ustalić.- odpalił po czym oboje sie zaśmialiśmy.
-Wiesz co..?- spytałam niepewnie, ale już po chwili uznałam, że było to niepotrzebne. 
-hmm..?
-To chyba taka pierwsza nasza rozmowa.- Dokończyłam  niepewnie, poczym mój wzrok spoczął na dopiero co ostrzyżonej, pachnącej, zielonej trawie.
-Taka znaczy jaka?- pomimo pyatnia, czułam, że wie o co mi chodzi.
-Noo..-wzięłąm głęboki wdech, zbierająć myśli- zresztą dobra nieważne.- uśmiechnęłam się do oddalonej Ady.
-Ważne.- Naciskał zadowolony.
-Oj naprawdę nieważne.
-No dobra wrócimy do tego. A co do tamtych- spojrzał na mnie porozumiewawczo- to moze umówimy ich na randke.-Jego wzrok zatrzymał się na mnie- Podstępem rzecz jasna.- dodał z łobuzerskim uśmiechem
-Plan dobry, ale trzeba to dopracować.
-Racja. A co myśi Patka o Dominiku?-
-Podoba jej sie.- wzruszyłam ramoinami.
 Usyłyszałam dzwięk telefonu Kuby. Zauważyłam, że był to był sms od Martyny. Jest w naszym wieku. Na prawde ładna dziewczyna, ale myślałam, że ma chłopaka (Mikołaja). Co prawda nie lubie ani go ani jej, ale nie trzymaliśmy się zwykle razem, więc nie musiałam znosić ich towarzystwa. Nawet sam Kuba kiedyś powiedział, że są z nich "dwulicowe szmaty", a szczególnie chodziło mu o Martyne. Rzeczywiście ona nie umiała trzymać języka za zębami. To troche chamskie z jego strony. Najpierw na nich gada, a teraz pisze z Martyną? Nie! Udam, że tego nie widziałam. Jeszcze sobie coś pomyśli.. I czego on sie tak szczerzy do tego telefonu-Pomyślałam.-Chwila chwila. Co mnie to w ogóle obchodzi? Jego sprawa. 
-Uuuu Martynka?- Nawet nie wiedziałam kiedy wyszło mi to z ust. Przecież miałam nic nie mówic! Cholera!
-Noo. Martynka.- Zrobił mine cwaniaczka unosząc brwi. Po czym z zapałem zaczął odpisywać. Nawet się nie zaczął tłumaczyć.
Trafił! Rozzłościło mnie to jeszcze bardziej. Ale nie dam sie. Nie obchodzi mnie to. Przy następnym sms'ie zaśmiał się pod nosem.
-Mówiłeś, że to dwulicowa suka.- zorientowałam się, że mój głos był zbyt oskrżycielski, więc szybko spojrzałam na niego, podniosłam brwi i uśmichnęłam się.- Ale no jasssne pewnie sie zmieniła, okeej.- Powiedziałam z udawaną powagą.
-Myliłem się, jest naprawdę spoko.-nawet na mnie nie spojrzał.
Naprawdę spoko?!
-Podoba Ci się?- Cholera! Zamknij sie wreszcie!- pomyślałam.- Sory, nie moja sprawa.
Usmiechną sie tylko jakby chciał powiedzieć "spoko, nie masz przecież za co przepraszać". Ale nic nie odpowiedział. Czyli Martynkaa mu się podoba. Chciałam spytać co z Mikołajem, ale na szczęsćie się powstrzymałam.
- Ide do reszty.- powiedziałam tylko te trzy suche słowa nie patrząc na niego i poszłam, nie czekając na jego odpowiedź. Rzeczywiście na początku chciałam do nich iść, ale jakoś nie miałam na to ochoty. Postanowiłam, że pójde na chwile do pokoju. Wchodząc do budynku zauważyłam Panią Agate rozmawiającą z rozpromienioną w srednim wieku parą. 
-O! Gabrysia podejdź no tu na chwilke.
-Tak?- spoglądałam raz na nią raz na nich niepewnie.
-Wiesz gdzie jest Patrycja?- zapytała mnie a jej wzrok po chwili błądził po mojej zadrapanej ręce. To Pewnie podczas przepychanek z Patryczkiem.
-Na dworze.-włozyłam dłonie w kieszenie od spodni- Zawołać ją?
-Nie, nie. Zaprowadzisz nas?- jej kąciki ust podniosły się nieznacznie
-Dobrze, a coś się stało?- spytałam zdezorientowana tą sytuacją.
-Zobaczysz.-Po czym szeroko się uśmiechnęła.
Poszliśmy więc do mojej paczki. Patrycja na widok pary wstała i zrobiła wielkie oczy. Wydukała tylko:
-Co ty tu robisz?- zrobiła pare kroków w tył zachowując dystans.



"Aaaaa pomocy nie wiem jak włączyć komentarze. Pomocy.!" Jak wam się podoba. ?

piątek, 20 września 2013

Who I am 7

"Mam prośbę, wróćcie się do ostatniej części została diametralnie zmieniona :) Mam nadzieje, że zostaniecie ze mną. Miłej nauki i świetnego weekendu. :) "

 
-A przyrzekasz?- ciągną dalej.
-Tak.-Puścił mnie i pomógł wstać.- Gabi.- mruknęłam otrzepując się z ziemi.
-Hmm, ładnie.-powiedział z zamyśleniem. Nie byłam pewna czy to wyuczona formułka, czy szczery komplement.
-Oni tak zawsze?- lekko uniosłam kąciki ust.
-haha przyzwyczajaj sie.- zaśmiała się Patrycja.
Zapoznałam się z pozostałymi dwoma chłopcami. Jeden z nich miał na imię Dominik. Był średniego wzrostu blondynem. Natomiast drugi, Filip miał niedługie, ciemne włosy i około 175 cm. Wydawali się mili. Jednak zdecydowanie najprzystojniejszym z nich był Kuba. leciutki zarost dodawał mu charakterku. Dość wysoki, dobrze zbudowany brunet, o średniej długości włosów. Nie był on typem przyjaciela, wręcz odwrotnie. Cyniczny, arogancki i pewny siebie. Denerwujący, pociągający, a przede wszystkim nie dla mnie. zdawałam sobie sprawe z tego, że i ja też częściej posługuje się sarkazmem niż normalną, miłą odpowiedzią. Za to Filip był zupełnie inny. Sympatyczny, uprzejmy, wręcz idealny na role przyjaciela lub chłopaka. Po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam, że Filip jest równie przystojny jak Kuba.

 Z Filipem szybko złapałam kontakt, zresztą z Dominikiem zakumplowałam się rówie szybko. Za to Kuba często mnie wkurzał. Po niedługim czasie przestałam zwracać uwage na jego wygląd. Miałam lepszy kontakt z Dominikiem i Filipem i to mi wystarczało. Nie próbowałam na siłe mieć kolejnego kupla. Kuba chamsko się zachowywał w stosunku do mnie, więc po prostu dałam sobie z nim spokój.

Byłam w sierocińcu już tydzień. Zaprzyjaźniłam się z dziewczynami, Dominikiem i Filipem. Z Kubą też spędzałam mnóstwo czasu, ale kontakty między nami były jakieś inne. Nie mogłam go nazwać przyjacielem, raczej coś pomiędzy kumplem a dobrym kolegom, ale bliżej kumpla. (Kumpla cenie wyżej) Nasze rozmowy nie wkraczały na "niebezpieczne" (jak to z przyjacielem) tematy. Raczej dotyczyły one żartów czasem chamskich. Można to nazwać jeżdżeniem po sobie, ale z umiarem (choć czasem robiło się naprawdę nieprzyjemnie). Za to co innego było z Filipem i Dominikiem. Dominik bez problemu zwierzał mi sie o tym jak bardzo podoba mu sie Patrycja. A Filip, hmm, Filip był interesującą partią. Pomyślałam, że mogłabym się za niego nawet zabrać
-No na serio mówie wam, że umiem.- Pisną obrażony Filip.
- Taak? to pokaż.- nakłaniała go Ada.
-Eee tam. Tak za nic to nie warto.- zwrócił się nas, nadstawiając policzek, ale jedyne co dostał to wypięte w jego strone języki. Za co oczywiście byłyśmy skarcone. Mi i Pyście się upiekło, ale Ada po ciężkiej walce wylądowała pod Filipkiem. Ten wykorzystując sytuacje  dobrał się do butelki z wodą, której zawartość już po chwili byłą na kumpeli. 
Zobaczyłam, że Dominik został w tyle, więc postanowiłam do niego podejść.
-No dobra ,mów mi co jest.- Powiedziałam stanowczo, by nie zaczął gadać, że wszystko ok i takie pierdoły, żeby sie wymigać.
-No bo.. mówiłaś żebym jej powiedział, tak?- pstryknął palcami, na co się skrzywiłam. 
-No tak.- odpowiedziałam niezbyt przekonująco rozkojarzona widokiem dziecka trzymającego linkę od wypełnionego helem balonika. Następnie mój wzrok powędrował na ubrudzoną lodem twarz dzieciaczka- Słodziak-zaśmiałam się pod nosem.
-No wiem wiem, ale jestem już zajęty-wykonał charakterystyczny ruch ręką przeczesującą dość krótko ścięte włosy, po czym puścił mi oczko.
-Nie no u Ciebie to ja nie mam szans- wydęłam usta robiąc smutną minę- patrz na niego-wskazałam głową na całkowicie juz upaćkanego szkraba.
Wygiął usta szczerząc się na widok malca, po czym dodał
-wyglądałaś jak zbity pies, gdy robiłaś tą potkowe.-wyszczerzył się do mnie.
Parsknęłam smiechem
-No dobra, wracamy do poradni terapeutycznej  powiedziałam teatralnie po czym zsunęłam z głowy okulary przeciwsłoneczne, by przeczyścić je troszkę.
-Ale, ja ci mówie, że jej sie nie podobam, więc chyba lepiej będzie jeżeli to zostawie.
-Zapewnię cie, że jej sie podobasz! Nie wiedzisz jak na ciebie patrzy?-Uśmiechnęłam sie szeroko.- Ale mam plan, bo sami to chyba ze sto lat bedziecie się ogarniać.- Spojrzałam w niebo, a oślepiający oczy blask słońca prawie natychmiast wywołał u mnie ich załzawienie .
-Z czym ogarniać, co ogarniać?- Najwyraźniej Kuba usłyszał kawałek rozmowy.
- z niczym.- szybko zareagował nerwowy Dominikiem.
Kuba powiedział, że nam nie wierzy i że jak zemści się na Filipie to nas wypyta.
-Domiiiś- zaczęłam, wiedząc, że ten zaraz się spruje.
-Już ci powiedziałem, nie mów tak do mnie, bo Cie walne-prychnął z uśmiechem.
-Oj Domiś, nie sikaj- Kpiąc sobie z niego zawyłam przyjacielsko.
-No zadźgam Cie, zadźgam- po tych słowach Ruszył w moją stronę.
DObra, Dobra już nie będę- odpisknęłam, broniąc się.
Wykorzystując okazje, gdy chłopak wiązał buta, wskoczyłam uśmiechniętemu Dominikowi na barana.
Od razu do moich nozdrzy naleciał zapach jego perfum.
-A Ty już z Kubą jesteś czy jeszcze nie?- Spytał z dołu lekko odchylając głowe ku górze.
-Wal sie!- Zeskoczyłam z niego, tak jakby nagle zaczął palić mnie ogniem.- Nie jestem i nie będe.-fuknęłam- Poza tym o co ci chodzi on mnie nie lubi, więc nie rozumiem- usmiechnęłam się odwracając wzrok. 
-On Cie nie lubi?! On Cie lubi i to bardzo, ale nie umie tego pokazać. Zresztą mam ten sam problem z Pati.
-Ale pokazac, że się kogoś lubi, a pokazać, że ktoś ci się podoba jest duuużo trudnej.-skwitowałam.
-No właśnie, więc ma duuuży problem.-zamyślił się.- A w dodatku Filip.- Spósćił wzrok w dół marszcząc czoło. Zawsze tak robił albo gdy miał problem, albo gdy przejmował się problemami innymi. Właśnie to w nim lubiłam. Często prosił o pomoc, ale i sam umiał wysłuchać, gdy ktoś tego potrzebował. 
Pare razy gadaliśmy o sytuacji z mamą (jako pierwszy z naszej paczki dowiedział się o tym tak dokładniej.). Doskonale pamiętam jak po opowiedzeniu mu o wszystkim siedzieliśmy w ciszy. Wystarczyło tylko żebym westchnęła a już "pocieszał mnie"  przytulając i kołysząc delikatnie.

 Chwilę później Kuba znów był obok nas. Pomyślałam- "Filip? A co z tym wspólnego ma Filip. A poza tym jaki problem? Przecież od razu widać, że Kuba mnie niezbyt lubi to co dopiero coś więcej". Ada i Patrycja zawołały Dominika żeby pomógł im z powaleniem 70 kg na ziemie- Filipa, więc zostałam z Kubą sama.
-Gabryśka..?
-Hmm..?- westchnęłam ciężko.

-Musimy pogadać.- Odpowiedział badając mnie od góry do dołu.



Kochani, przepraszam, że nie dodaje (brak czasu), ale jeżeli macie ochote poznać dalsze losy bohaterów, to zapraszam na ciąg dalszy, będę starała się już systematycznie dodawać kolejne notki, bo chce odbudować wasze zaufanie. Naprawdę was przepraszam. Ale jutro już kolejna część. Proszę zostawcie po sobie jakiś ślad aby mogła zobaczyć, że ktoś ze mną tu jest. :)

Jak myślicie co będzie z Kubusiem.? ^_^



Zapraszam serdecznie Mordeczki !

środa, 7 sierpnia 2013

Who I am 6




Weszłam odrazu z gotową odpowiedzią.
- Tak to prawda. Coś jeszcze chcecie wiedzieć, czy może wolicie mi same o mnie poopowiadać, bo zauważyłam, że sporo o mnie wiecie. To może jeszcze wam o mnie coś powiem. Nie lubie sprzedawczyków i plotkar.-mój oddech lekko przyśpieszył.
Spojrzały spłoszone na siebie. Położyłam się na wolnym łóżku. W sumie nie było takie złe, mogło być gorzej. Włożyłam słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki. Wsłuchując się w twórczość Black Sabbath, zamknęłam oczy, próbując przypomnieć sobie coś. Jakieś sytuacje, osoby, albo inne szczegóły. Niestety, kompletnie nic. Wydawało mi się jakbym urodziła się mając 16 lat. Po chwili poczułam lodowatą rękę na nodze.Wzdrygnęłam się od razu otwierając oczy i zdjęłam słuchawki.
-Chciałyśmy powiedzieć sory za tamto przed chwilą.- na pierwszym planie moim oczom ukazała się blond, lekko piegowata dziewczyna, której włosy sięgały za żebra. Przedziałek jej włosów był idealnie na środku, a przerośnięta grzywka,  która kiedyś musiała widnieć w wiekszości po lewej stronie jej leciutko piegowatej i delikatnej twarzyczki, teraz była podzielona na dwie równe części które rozchodziły się w przeciwne strony.  Postarzala ją.
-Spoko..- spojrzałam w duże okno po którym spływały krople deszczu ścigając się ze sobą. Nawet nie zwróciłam uwagi na to kiedy się rozpadało.
Blondynka wyciągnęła do mnie dłoń uśmiechając sie szeroko.
-Ja jestem Ada, a to jest Patrycja.
-Gabryśka.. przynajmniej tak słyszałam..- uśmiechnęłam się lekko- ale spoko jak nie chcecie sie ze mna zadawać, to płakać nie będę i tak niedługo stąd wyjade.-wróciłam wzrokiem do podziwianych przed chwilą widoków. W deszczu wszystko wyglądało brzydko. NIe, nie... tu po prostu było brzydko. a przez deszcz było tylko jeszcze gorzej. Pare drzew, trawa i dużo kałuż w których odbijało się całkowicie szare niebo. Wszędzie szaro, jak mój nastrój-pomyślałam. Może w słońcu bedzie tu ładniej..
-haha chyba nie jesteś taka zła. Poza tym jesteś pierwszą, która olała Paulinie, więc miło będzie mieć kogoś takiego po swojej stronie.- Powiedziała zielonooka brunetka o imieniu Patyrycja. Cieniutkie, krótsze kosmyki jej falowanych włosów za ramiona opadały co jakiś czas gdzieś w okolicach oczu.
Uśmiechnęłam się szczerze. Na początku wydały mi się kiepskie, ale okazały się całkiem miłe. Pierwszy raz pomyślałam, że może wcale nie jest tu aż tak źle.
Postanowiłyśmy wyjść na spacer i lepiej się zapoznać. W końcu miałyśmy ze sobą mieszkać.

Na dworzu było ciepło. Letni, przyjemny, cichy wieczór. Spacerowałyśmy sobie śmiejąc się. Dobrze mi się z nimi rozmawiało. Były zupełnie inne, niż wtedy, gdy zobaczyłam je po raz pierwszy. Ciągle roześmiane i mimo, że są w tym miejscu  s z c z ę ś l i w e. Gdy tak rozmawiałyśmy śmiejąc się co chwile, usłyszałam szelest z tyłu. Uciszyłam dziewczyny i czujnie odwróciłyśmy się by zobaczyć czy wszystko ok. Nic nie zauważyłyśmy. Starałam się trzymać moją bujną wyobraźnie na wodzy. Szłyśmy wśród drzew rozmawiając o tym jak dziewczyny się tu znalazły.
-Jestem tu odkąd pamiętam, z tego co wiem to podrzucili mnie świerzo po urodzeniu. Nic ciekawego, większość tu ma taką przeszłość.-Powiedziała niby smutno, ale jednak obojętnie Ada.
-A ty Patrycja?-Spytałam po chwili ciszy.
-Ja... ja.. nie ważne, dużo by gadać.- Uśmiechnęła sie po czym spuściła wzrok.
Ciekawiło mnie to, ale nie naciskałam.Szłyśmy dłuższą chwile nierozmawiając, słysząc szum przyjemnego wiatru rześkiego . Było naprawdę miło. Od czasu obudzenia się ze śpiączki nie czułam sie tak jeszcze. Z zamyśleń wyrwały nas nadbiegające z tyłu krzyki. Odrazu się odwróciłyśmy, ale nim zdązyła którakolwiek z nas zareagować już leżałyśmy na ziemi. Przestraszyłam się nie na żarty. Nie wiedziałam co się dzieje. To wszystko działo się szybko. Nim się obejrzałam, leżałam juz na ziemi, a na moim brzuchu siedział wysoki szczupły chłopak. Zaczęłam się bronić, szarpać, ale nic z tego. Kątem oka widziałam dziewczyny. Postanowiłam się uspokoić. Spojrzałam w lewo, potem w prawo i zobaczyłam, że dziewczyny są bezpieczne, wręcz stoją i się śmieją. 
-Co sie kurna dzieje?- zapytałam ze sczczerym zdziwieniem i zdenerwowaniem. 
-To zależy o co pyatsz.- odpowiedział siedzący na mnie brunet z uśmiechem.
-Pytam sie co to za szopka?!
-Ty jesteś ta nowa?- zaciekawiony puścił moje ręcę.
-Tak-Wykorzystując moment, odwróciłam sytuację, przewracając go na ziemie.- A ty jesteś ten co dał się dziewczynie?- spytałam dziarsko z dumą.
-Jestem Kuba.- Powiedział znowu odwracjąc sytuacje.- A ty?
-A ja mam dość tej gierki.- Zirytowana odpowiedziałam próbując odgarnąć kosmyki włosów z twarzy na tyle na ile to było możliwe.
-Dobra, imie za wolność, pasuje?- spytał triumfalnie, ciesząc się z bycia na górze.
-Nie pasuje.-fuknęłam chłodno-Puść to powiem.-Nie mogłam przecież dać mu wygrać tej gierki!


                                                                                                                                                                   

Hmm? ;3

czwartek, 1 sierpnia 2013

Who I am 5




-haha. Przywalisz mi? Prosze cie. To dla frajerów. Poza tym, mieszkasz w tym pokoju?
-Nie, no i co z tego, wywalisz mnie?
-Nie sama wyjdziesz.
-Niby czemu.- spojrzała na mnie groźnie.
-Bo cie szukają.
-Kto? 
-Skąd ja mam wiedzieć?-fuknęłam- Idź i se sprawdź.- podeszłam do okna poprawiając niedbale podwinięte zasłony.
Spojrzała groźnie na dwie pozostałe dziewczyny i wyszła. Zmyśliłam z tym szukaniem. chciałam mieć spokój, bo zaczęła mnie wkurzać swoją głupotą.
Nie odezwałam się do nowych współlokatorek. Dałam sobie spokój z tym "graniem" miłej dziewczynki. Pomyślałam, że nie ma sensu sie z nikim zaprzyjaźniać, skoro nie pobędę tam długo. Usiadłam na łóżku i pomyślałam sobie, dlaczego tak się zachowuje? Tak oschle i nieprzyjemnie. Czy ja taka byłam? Nawet nad tym nie panowałam. Zrozumiałam, że być może powracam dawna ja. Uznałam, że tylko dając się ponieść się emocjom, w róznych sytuacjach mogę poznać siebie. Przypomniałam sobie, że miałam iść jesczez na chwile do pani Agaty.  wyszłam. Oprowadziła mnie po ośrodku. 20 minut później byłam znowu pod drzwiami mojego pokoju. Usłyszałam kawałek rozmowy.
-Podobno ona i jej matka były w śpiączce.-zagadnęła leżąca na posłanym Łóżku brunetka.
-W śpiączce?-odpowiedziała zakręcając wode w łazience- Ciekawe czy to prawda, że nic nie pamięta.- zamknęła drzwi od pomieszczenia.
-Tak słyszałam, ale czy to...
                                                                                                                                                                
Dziś krótko, ale jutro będzie dłuższy C;